Event wizytówką i kluczowym elementem pozycjonowania marki przyszłości?

Targi i eventy w służbie sprzedaży, zakupów i HR. Czy branża spotkań ma swój udział w społeczeństwie nowych technologii?
18/07/2016

Event wizytówką i kluczowym elementem pozycjonowania marki przyszłości?

Czasami produkt lub usługa całkowicie znikają z codziennego użytku. Obserwujemy wtedy kurczenie się rynku i spodziewamy się, że w przewidywalnej przyszłości produkt podzieli losy teleksów (czy ktoś jeszcze pamięta co to jest?), maszyn do pisania, aparatów fotograficznych z kliszami, odtwarzaczy VHS, monitorów CRT, telewizorów kineskopowych, magnetofonów, czeków, kin jednosalowych, magli i pasów cnoty. Każdego dnia wejściem w fazę schyłkową zagrożonych jest wiele, czasem potężnych sektorów, a co za tym idzie wielu małych i dużych producentów i usługodawców. Czy za dziesięć lat będziemy kupować muzykę w sklepach czy raczej ściągać ją za drobną opłatą z Internetu? Zapewne za dziesięć lat programy znane z telewizji będą do nas docierać już głównie z Internetu poprzez telewizory z dostępem do sieci. Zastanawialiście się kiedyś jaka jest przyszłość punktów ksero? A czy rynek wydawnictw przetrwa, gdy Amazon już dziś daje autorom możliwość samodzielnego wydawania książek?

Nie potrafimy przewidzieć przyszłości ani bezbłędnie odpowiedzieć na powyższe pytania. Pewnym jest natomiast fakt, iż od wieków jedne rynki chylą się ku upadkowi i znikają, a w ich miejsce pojawiają się inne. Produkty zastępowane są przez nowe pomysły i rozwiązania. Przedsiębiorstwa rodzą się, dorastają, dojrzewają, starzeją i umierają. Na szczęście firmy przypominają bardziej superbohatera z gry komputerowej niż żywego człowieka. Mają zdolność wielokrotnego odradzania się na każdym etapie życia nawet tuż przed biznesową śmiercią. Dlatego wiele z nich przetrwa schyłkową fazę rynku, na którym działały do tej pory. Inne nie dadzą rady, jak choćby niemiecka firma Grundig produkująca w swoim czasie telewizory kineskopowe i radiomagnetofony.

Dlaczego niektórzy wychodzą z opresji obronną ręką? Udaje się to tym, którzy nie unikają konfrontacji z rzeczywistością, nie przymykają oczu na negatywne sygnały i nie stosują strategii chowania głowy w piasek.

A co jeśli passe staje się nie nasz produkt czy usługa a sposób ich komunikacji i reklamy?

Czy zwróciliście uwagę, że największe i najlepiej rozpoznawalne marki już od lat 80’ stawiają na wielowymiarowe bezpośrednie doświadczenie? Jednym z pionierów jest oczywiście Disney. Nie tylko twórca Disney World i pierwszego flagowego supersklepu, ale także twórca miasta – marki Celebration. Inni nie pozostają daleko w tyle otwierając sklepy flagowe, organizując koncerty, wydarzenia artystyczne, wystawy, budując własne kampusy – jak Nike i z każdym dziesięcioleciem nabierają w tych działaniach impetu. Marki odzieżowe organizują już rejsy przygodowe, a jednym z obowiązkowych punktów turystycznych na mapie Kopenhagi jest z pewnością Muzeum Piwa Carlsberg. Własne kultowe muzeum posiada także producent motocykli Dukati. Wraz ze znikaniem klasycznej telewizji i codziennej gazety do śniadania, a pojawianiem się Internetu, który dostarcza rozrywkę i informacje do sprofilowanych grup docelowych powoli zanika klasyczna komunikacja ATL’owa, której dalsza ewolucja wydaje się nieunikniona.

Tymczasem, jakby tego było mało, coraz rzadziej wychodzimy z domu po zakupy, które zamówione przez Internet przyjeżdżają do nas same. Dlatego marki coraz częściej starać się będą zagospodarować nasz wolny czas, stać się częścią szeroko rozumianej kultury i sztuki, zaoferować nam nowe przeżycia i doświadczenia. Krótko mówiąc po obejrzeniu wirtualnej reklamy w digital’u, w real’u, czyli w czasie, który służyć będzie naszemu relaksowi i który często będziemy chcieli spędzić z rodziną i przyjaciółmi czekać będą na nas eventy. Czy w przyszłości wystarczy postawić scenę a na niej pośledniego artystę w parku pod brzózką, to już inny temat i inne pytanie.