Prowadzący event może sprawić, że słuchacze na długo zapamiętają to wydarzenie. Aby tak się stało, konferansjer musi dobrze wyczuć widownię, ale także umieć elastycznie reagować i improwizować.

O sztuce prowadzenia wydarzeń rozmawiamy z Mariuszem Rusinem.

 Niepoprawna Optymistka: To, jak słuchacze odbiorą event, w dużej mierze zależy od konferansjera – od tego, jak to zaprezentuje, jaki zrobi wstęp. To spore wyzwanie! Powiedz, czy trudno jest osiągnąć sukces jako konferansjer?

Mariusz Rusin: Sztuka prowadzenia wydarzeń, to  ciągła praca nad sobą, bo im dłużej coś robimy tym większe szczegóły zauważamy. Szczegóły nad którymi zawsze warto pracować. Moim zdaniem, optymistyczne jest jednak to, że nie ma jednej drogi do sukcesu, bo każdy z nas jest inny. Dobry konferansjer powinien znaleźć własną drogę, dzięki której będzie się wyróżniał i nią podążać. Ja tak właśnie robię. Staram się, aby każdy event, który prowadzę miał niepowtarzalny smak i atmosferę.

NO: Nie jest to chyba proste (to prawie jak czytanie w myślach)? Jak to robisz?

MR: Przede wszystkim rozmawiam z ludźmi. Wiem, że brzmi to banalnie, ale prawda jest taka, że wielu prowadzących ma w głowie tylko to, jak sami chcieliby się zaprezentować, a często zapominają o reszcie. Trzeba przecież wziąć pod uwagę, to czego potrzebuje widownia, nie mówiąc już o oczekiwaniach organizatora. To bardzo ważne, żeby to pogodzić.

NO:  Żeby wilk był syty i owca cała. A co jeśli publiczność ma inne oczekiwania niż organizator?

MR: To trzeba dobrze improwizować! W tej branży kreatywność i szybkie interakcje z uczestnikami to podstawa. Ale to nie wystarczy, dlatego już na rozmowie z organizatorem badam jego potrzeby i oczekiwania. Nieraz już na początku znając grupę odbiorców potrafię zasugerować kilka dobrych pomysłów, tak żeby wszyscy byli zadowoleni.

NO: Organizatorzy chętnie słuchają rad?

MR: Czasem (śmiech). Nie zawsze organizator miał możliwość zetknięcia z dana grupą docelową i nie zawsze doskonale zna ich potrzeby. Być może jakiś event organizowany jest po raz pierwszy. Natomiast gdy ja już miąłem okazję prowadzić wydarzenia dla danej grupy odbiorców, chętnie dziele się uwagami. Wtedy wymyślamy wspólnie wydarzenie, tak żeby było niezapomniane. Czasem jednak bywa i tak, że organizator ma swoją wizję. Też lubię takiego typu współpracę. Wyznaczam sobie wtedy cel i plan działania, tak żeby sprostać oczekiwaniom i go realizuję.

NO: A co jeśli słuchacze mimo wszystkich starań są mało zaangażowani? Kiedy nie są skłonni wejść w interakcję?  

MR: Takie sytuacje zdarzają się, ale dosyć rzadko. To też zależy od tego, jaka jest grupa na danym evencie, bo są różne zawody, w których ludzie mają różny dystans do siebie i  do różnych zabaw. Trzeba ich po prostu wyczuć. Wyczuć, jacy są, co ich zaangażuje. 

NO: A w jaki sposób ich wyczuwasz? Interesujesz się psychologią, więc pewnie psychologiczne niuanse nie są Ci obce. 

MR: Na pewno poprzez obserwację. Trzeba w grupie wychwycić tę większą część, która się zaangażuje, wtedy reszta pójdzie za tzw. tłumem.  

Przed eventem patrzę na ludzi i mniej więcej na ich reakcje werbalne i niewerbalne – jak się zachowują i jak reagują na moje żarty.

 NO: Takie testowe żarty? 😉 

MR: Można tak powiedzieć, choć robię to raczej podświadomie niż świadomie. 

NO: Rozumiem. Wspomniałeś wcześniej o improwizowaniu podczas eventów – jest zapewne jakaś rama tego, co masz do przekazania, ale czy są takie momenty, kiedy musisz improwizować? Może zdarzyły Ci się takie wystąpienia, kiedy coś poszło niezgodnie z planem, a trzeba bardzo szybko reagować?

 MR: To się dosyć często zdarza. Np. zdarzyło się, że mikrofon przerywał. Na szczęście, jeden z jury w konkursie dał mi swój mikrofon i obróciliśmy tę sytuację w żart. Bywa też tak, że trzeba coś ogłosić, trochę wyjść bardziej do ludzi. Zdarzyła się np. taka sytuacja, kiedy rozpoczęcie eventu się opóźniało, a musiałem to jakoś załagodzić – zrzuciłem to na korki na mieście, mimo tego, że była sobota ;). Takie reagowanie na bieżąco w danej sytuacji – to właściwie przychodzi w ułamku sekundy i reaguję. 

NO: Po prostu działasz?

MR: Nie jest to łatwe, ale doświadczenie w tego typu sytuacjach przychodzi z czasem.  Potrzebne są też pewne cechy charakteru, aby radzić sobie w tego typu sytuacjach.

Przede wszystkim charyzma i poczucie humoru. Ważne jest również, aby się nie poddawać przy pierwszej, czy drugiej trudnej sytuacji. Czasem po czasie myślimy, że można byłoby odpowiedzieć zabawniej, czy lepiej wybrnąć z danej sytuacji. Często jednak dzieje się to tylko w naszej głowie, a publiczność i tak bawi się doskonale. Trzeba po prostu wyciągać wnioski na przyszłość i kolejnym razem w podobnej sytuacji zareagować tak jakbyśmy chcieli.

Każde zdarzenie powinno zostać traktowane jako cenna wskazówka na przyszłość.

 A trochę tych lekcji będzie, bo prowadzenie wydarzeń pełne jest niespodzianek.

NO: No właśnie, praca pod presją i szybkie zmiany i adaptacja do sytuacji, to chyba dość częste elementy przy organizacji eventów? Powiedz proszę, jak to wszystko wygląda od kuchni – co to znaczy dla Ciebie „dobry brief” od agencji lub klienta? 

MR: Najlepiej, żebym tydzień przed eventem znał jego szczegóły. To jest z mojej perspektywy, minimum. W mojej karierze konferansjera bywało to różnie, np. dzień przed wydarzeniem dostawałem scenariusz albo tego samego dnia, ale wtedy ten event nie wygląda profesjonalnie.

Dlatego też ten tydzień to jest minimum jeżeli chodzi o brief, podanie miejsca wydarzenia, ile osób będzie, czego to dotyczy. Agenda może być tego samego dnia co wydarzenie, bardziej zależy mi na samym tekście – na co mam zwrócić uwagę, o czym mam opowiedzieć.

NO: A jak oceniasz briefy, które do Ciebie wpadają? Czy to są zazwyczaj pełne informacje, czy bardzo skrótowe, gdzie musisz się wgryzać i dowiadywać, dopytywać? 

MR: Dostaję briefy w różnej formie. Często jest tak, że jest to opis prelegentów, którzy chcą żeby opowiedzieć o nich słowo w dany sposób. Czasem są to po prostu ramy, do których dodaję coś od siebie i też to mi się bardziej podoba.  

Kiedy dostanę brief, nauczę się go na swój sposób, briefujemy się jeszcze z agencją lub z klientem, żeby sprawdzić, jak oni sobie to wyobrażają, żeby nasze wizje się spotkały. 

NO: Podejrzewam też, że sposób prowadzenia eventu zależy od ilości osób, które się będą znajdowały na widowni? 

MR: To prawda. Ludzie dają  pewną energię i zawsze liczymy, że ta energia będzie bardzo dobra. Duża widownia wytwarza u konferansjera pewien stres, który jest według mnie bardzo pozytywny, bo jak nie ma tego stresu, to chyba człowiekowi trochę nie zależy. A jak się stresuje, to jednak ten stres może go mobilizować. Doprecyzujmy też sobie czym jest mała grupa, a czym duża z mojej perspektywy – mała grupa to taka poniżej 100 osób, a duża powyżej 100. Choć wiadomo, że pomiędzy 100 osobami, a 1000 też jest ogromna różnica. Myślę jednak, że im więcej ludzi, to chyba jednak lepiej.  

NO: Mimo, że jest większy stres? 

MR: Ten stres jednak buduje i mobilizuje. 

NO: Chciałam Cię właśnie zapytać jak sobie radzisz z tym stresem? Pomimo tego, że jest on mobilizujący. 

MR: To jest ten pozytywny stres, tak zwana adrenalina, która rośnie. Czym bliżej eventu, tym jest ona większa. Wtedy mam jakieś swoje rytuały, za sceną, które są relaksujące, mobilizujące, nakręcające.  

Zawsze kilka podskoków przed wyjściem na scenę robi swoje. Wtedy wchodzę z taką bardzo dobrą energią. 

NO: Dałeś kilka fajnych rad. Powiedz, dlaczego w takim razie jest tak, że jednym się udaje porwać tłumy, a innym nie?

MR: Może brakuje im wspomnianej charyzmy i poczucia humoru, może pasji, a może, bardziej skoncentrowani są na realizacji własnych dążeń, a nie na ludziach z którymi wchodzą w interakcję? W przypadku konferansjera niezwykle ważna jest umiejętność kontaktu z ludźmi. Chodzi tu o uważne podążanie za grupą, przyglądanie się ich potrzebom i energii, która jest różna w zależności od pory dnia i godziny. Przede wszystkim, trzeba lubić interakcje z grupą ludzi. Oczywiście to nie wystarczy. Niektórym po prostu brakuje kompetencji, czy umiejętności, które przychodzą z czasem. Nie każdy chce to słyszeć, ale żeby być dobrym w tym co się robi, trzeba ciężko pracować. Moje eventy obecnie są na wysokim poziomie, dlatego, że się rozwijam. Nie byłoby tak, gdybym nie wkładał w to ,co robię dużo pracy. Co nie znaczy, że nie warto, bo sprawia mi to przyjemność. Myślę, że każdy tak ma jeśli tylko realizuje swoją pasję. Trzeba ją po prostu znaleźć – ja to zrobiłem.

 

Mariusz Rusin – konferansjer, który potrafi mistrzowsko poprowadzić każde wydarzenie. Prowadzi targi, konferencje, pikniki, akcje promocyjne, team buildingi, pokazy mody oraz gale wieczorowe. Uwielbia pracę z ludźmi i odnajduje się w każdym środowisku. Interesuje się psychologią oraz chętnie udziela się charytatywnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18/01/2019

Ludzie dają pewną energię i zawsze liczymy, że ta energia będzie bardzo dobra.

  Prowadzący event może sprawić, że słuchacze na długo zapamiętają to wydarzenie. Aby tak się stało, konferansjer musi dobrze wyczuć widownię, ale także umieć elastycznie reagować […]
17/01/2019

Generalnie rozwiązań jest bardzo dużo, ale wszystko zależy od koncepcji klienta.

Nowe technologie to nieodłączny element eventów. O tym, czy branża wystarczająco je wykorzystuje w imprezach, czy stanowią jakieś zagrożenie dla przebiegu wydarzenia, a także jakie są […]
09/01/2019

Ludzie chcą kupić doświadczenie

  O tym, jak ogromną rolę odgrywa szczegółowy brief oraz informacja o potrzebach i oczekiwaniach klienta, aby zbudować wspaniałe wydarzenie, które zapadnie słuchaczom w pamięci –  […]
07/01/2019

Bądź coraz lepszym event managerem!

  Pracodawcy coraz częściej wymagają od swoich pracowników kompetencji miękkich. Umiejętności te mają zasadnicze znaczenie w branżach, które wymagają kontaktów z ludźmi – eventy nie są […]
27/12/2018

Bezstresowe eventy nie istnieją – jak radzić sobie ze stresem?

Praca event managera plasuje się w pierwszej dziesiątce najbardziej stresujących zawodów. Każdy event manager doskonale wie dlaczego – jest to praca pod presją czasu, z ogromną […]
10/12/2018

Krótko o skutecznej komunikacji

Komunikowanie się – w dużym skrócie wymiana informacji. Mogłoby się wydawać, że to kompletnie podstawowa umiejętność, nic skomplikowanego. W rzeczywistości okazuje się jednak, że tam, gdzie […]
26/11/2018

Co dwie głowy to nie jedna – o współpracy w zespole

Organizacja eventu to praca wielu ludzi – to dzięki współpracy zespołów wydarzenia zostają dopięte na ostatni guzik, gotowe na przybycie zaciekawionego tłumu. Współdziałanie z innymi ludźmi […]
14/11/2018

Jak Cię zobaczą, tak Cię zapamiętają – o robieniu dobrego pierwszego wrażenia

Według naukowców, nowo poznana osoba ocenia to, na ile jesteś sympatyczny oraz jaka jest Twoja wiarygodność w zaledwie… 11 sekund*. Pierwsze wrażenie robi się tylko raz, […]
29/10/2018

Magia eventu

Przyjeżdżasz rano do pustej hali, a dosłownie kilka godzin później to samo wielkie pomieszczenie, wypełnione stoiskami, z wytyczonymi wąskimi alejkami i sceną, jest zupełnie innym miejscem. […]
16/10/2018

Event to ludzie

Świat eventów to w dużej mierze praca z ludźmi. Na poziomie organizacji to współpraca, zarządzanie ludźmi, niekiedy także uspokajanie i pomaganie innym. Z jednej strony, jest […]