Jak wykorzystać współczesne trendy do skuteczniejszego działania w branży eventowej?
13/04/2018
Wystaw się i pokaż się!
25/06/2018

Poskramiacze fakapów czyli o event managerach

Event manager jest niczym pogromca smoków w średniowieczu. Musi być równie odważny i zdeterminowany, by dowieźć oczekiwany efekt. Bez niego eventowe marzenia i ambicje klienta pozostaną tylko mrzonką, niczym to pragnienie z dzieciństwa, by zostać gwiazdą estrady (a potem się okazuje, że talentu muzycznego Bozia nie dała).

Wiadomo więc, że event manager jest na wagę złota, ale co to znaczy d o b r y event manager?

# jak psycholog

Nie musi leczyć dusz ludzi wokół, wystarczy, że wie, jak z nimi rozmawiać. Tak, by to, co jest do zrobienia, było zrobione, ale by wszyscy pozostali w zdrowiu psychicznym (albo chociaż w stanie, w jakim przyszli tego dnia do pracy; niektórym nie da się już pomóc).

# odpowiedzialny jak rodzic

Żaden rodzic nie zostawi swojego dziecka, choćby nie wiadomo jak je wkurzyło. Tak samo event manager nie opuszcza pola boju, póki dzieło nie zostanie zwieńczone sukcesem. I wcale nie chodzi o widmo branżowej banicji, prędzej o wewnętrzną potrzebę realizacji zaplanowanego efektu.

# oaza spokoju

Sztuka bycia kwiatem lotosu na tafli jeziora to motto przewodnie stylu pracy event managera. Nigdy nie biega spanikowany jak kurczak bez głowy, ataki duszności i kołatania serca zostawia sobie na czas wolny od pracy 😉

# fakap ninja

Nawet najbardziej doświadczony event manager wie, że życie potrafi wymyślić taki fakap, jakiego nawet ninja manager nie przewidzi. Cały trik polega na tym, aby zachować zimną krew i sprawnie znaleźć rozwiązanie. A dla niego nie istnieją sytuacje bez wyjścia!

# doświadczony mędrzec

Niektóre pułapki eliminuje na poziomie planowania, dzięki swojej mądrości pokroju mistrza Yody (tylko zdania buduje wielokrotnie złożone i poprawne językowo). Przewiduje, rewiduje i minimalizuje ewentualne straty. Bez mrugnięcia okiem.

# multitasking w małym palcu

Generalnie event manager jest jak żongler, który stoi nad przepaścią i żongluje kilkoma rzeczami, które są różnej wielkości i płoną. Tak to w skrócie wygląda. Bogu dzięki, multitasking jest dla niego jak bułeczka z masłem (i odrobiną dżemu, pycha!).

# asertywna bestia

Nie taki klient straszny, jak go malują. Szczególnie, kiedy ma się umiejętność mówienia “nie” w taki sposób, by klient nie tylko się zgodził, ale był zadowolony z obrotu spraw. (Przyznaję, to trochę pachnie technikami NLP, ale jeśli nikt nikomu niczego nie udowodnił, musimy zostać przy domysłach 😉

# telefony w jego głowie

Niczym egipski zaklinacz węży uspokaja klienta i wszystkich petentów po kolei, którzy w kolejce wiszą jako połączenia oczekujące. (Mamy teorię, że dużo telemarketerów to obecni spece od eventów, bo jak inaczej potrafiliby tak sprawnie odbierać te niekończące się telefony?! 😉

Uff, patrząc na tę listę umiejętności, można dojść do wniosku, że event managerzy są jednak nadludźmi z kosmosu. A jednak, są tacy wśród nas i chwała im za to!

P.s. Być może to właśnie dowód na to, że kosmici istnieją 😉

Niepoprawna Optymistka