Efektywna, przyjemna, systematyczna praca czyli co trening fitness ma wspólnego z karierą event menedżera?

O księżniczkach historie bez happy end’u czyli targi to nie bajka.
23/04/2019
Atrybuty sprawnego event managera
06/05/2019

Efektywna, przyjemna, systematyczna praca czyli co trening fitness ma wspólnego z karierą event menedżera?

Wstajesz o 6:00, by przed pracą zdążyć na trening, a wieczorem ogarniasz jeszcze pilates? Dużo czasu spędzasz ćwicząc, więc cierpi na tym Twoje życie rodzinne, z żalem też oglądasz się w sklepie za półkami z czekoladą? Za to oglądanie w lustrze efektów Twoich starań – bezcenne. Kończysz zanudzając wszystkich opowiadaniem o najefektywniejszych metodach treningu? Znajomi przestali zapraszać Cię na wyjścia do restauracji, bo jesz tylko sałatę wpatrując się w nich z potępieniem, zresztą i tak nie masz ochoty chodzić do restauracji, w której nie mają ryżu i kurczaka saute?

A może od czasu do czasu próbujesz wziąć się za siebie, ale za każdym razem rezygnujesz po drugim treningu? Pierwszego dnia wstajesz o 6:00, na siłowni starasz się sprostać oczekiwaniom trenera personalnego, dajesz sobie wycisk, wieczorem jeszcze idziesz pobiegać… Wydaje Ci się, że jeśli poświęcisz na ćwiczenia mniej czasu lub będziesz trenować nieco mniej intensywnie, nie osiągniesz żadnych efektów? Po kilku dniach rezygnujesz całkowicie? Po kryjomu kupujesz o rozmiar większe spodnie?

Wszystko albo nic, to strategia, którą często przyjmujemy również w życiu zawodowym. Praca event menedżera szczególnie temu sprzyja. Czy te historie brzmią znajomo?

Wstajesz o 6:00 by rano spokojnie popracować a wieczorem ogarniasz jeszcze maile? Dużo czasu spędzasz pracując, więc cierpi na tym Twoje życie rodzinne, z żalem też oglądasz się za plakatami najnowszych kinowych hitów. Za to oglądanie powstałych w efekcie Twoich starań eventów – bezcenne. Kończysz zanudzając wszystkich opowiadaniem o najefektywniejszych metodach realizacji wydarzeń? Znajomi nadal próbują zapraszać Cię na wyjścia do restauracji, ale nigdy nie masz czasu?

A może od czasu do czasu próbujesz potraktować pracę event managera poważnie, ale za każdym razem rezygnujesz po pewnym czasie? Pierwszego dnia wstajesz o 6:00, w pracy starasz się sprostać oczekiwaniom wszystkich – szefa, klientów i kolegów, dajesz sobie wycisk, a wieczorem jeszcze porządkujesz papiery… Wydaje Ci się, że jeśli poświęcisz pracy mniej czasu lub będziesz nią mniej zaaferowany, nie osiągniesz żadnych efektów? Po kilku dniach rezygnujesz z takiego trybu pracy? Wpadki i niedociągnięcia starasz się ukryć lub zbyć machnięciem ręki?

Systematyczność to podstawa

Tymczasem najpopularniejsi trenerzy fitness nie nawołują do katorżniczej pracy bez opamiętania. A Ci, którzy wybrali jogę, tym bardziej wiedzą, że podstawą pracy z ciałem jest zasada: „Nie krzywdź siebie.” Sprawdź swoje granice i za każdym razem spróbuj je delikatnie przekroczyć, ale nie rób nic więcej. Skończ trening wcześniej, jeśli czujesz, że jesteś zmęczony. Niech da Ci on tyle, byś jutro chciał przyjść ponownie. Kariera zawodowa to także nie jest sprint, tylko maraton. Musisz mieć siłę, by dobiec do końca. Biegnij wolniej, ale jeśli nie chcesz pojawić się na mecie ostatni, to nie zapominaj o tym, że cały czas biegniesz. Jak w bajce „Żółw i zając”. Na dłuższą metę, w życiu jak w bajce, wygrywają żółwie. 😉

Praca i ta z ciałem i ta zawodowa, powinna sprawiać przyjemność.

A co Tobie sprawia przyjemność? Planowanie, kontakt z ludźmi, kreacja? Postaraj się tego dowiedzieć, a następnie poszukaj sobie miejsca, które zapewni Ci takie zadania, jakie lubisz. Eventy to nie jest jednorodna branża. Właściwie każdy robi coś innego. Czym innym będzie praca przy ogromnych koncertach, czym innych przy kameralnych konferencjach, a jeszcze inaczej wygląda praca przy kongresach czy wydarzeniach targowych. Praca z klientem, to także zupełnie co innego niż produkcja.

Nie tylko co robisz, ale to jak pracujesz, również w dużej mierze zależy od Ciebie. Profesjonalnie i asertywnie narzucona forma komunikacji, z pewnością wpłynie pozytywnie na Twoje samopoczucie. Lubisz kontakt osobisty, telefoniczny czy mailowy? Zaproponuj swój ulubiony sposób kontaktu współpracownikom. Zaakceptują go, jeśli zobaczą, że jest dla wszystkich efektywny.

Efektywności nie mylić efektownością

Po pierwsze pracuj wtedy, kiedy jesteś najefektywniejszy. Może to być rano, wieczorem lub w środku dnia. Nie zaczynaj planować ani robić projektów za wcześnie, bo pewne jest tylko to, że się zmienią, więc będziesz zmuszony wykonać tę samą pracę ponownie. Rób sobie przerwy lub ich nie rób. Wszystko zależy od Twojego samopoczucia, charakteru, sytuacji życiowej i rodzinnej, a nawet dnia i pogody. Na koniec liczy się, ile udało Ci się zrobić i czy zdążyłeś na czas, a nie o której “odbiłeś kartę”. Jeśli jednak, idąc tym tokiem myślenia, postanowiłeś pominąć systematyczne działanie i zarwać trzy ostatnie noce przed realizacja, to… nie jesteś maratończykiem tylko sprinterem. Nawet jeśli tym razem udało Ci się dobrze sprzedać swoje zarwane noce i zebrać oklaski za nadzwyczajne zaangażowanie, nie wróży to powodzenia w dłuższym terminie. Wkrótce spodziewaj się buntu swojego ciała, a co za tym idzie pomyłek, wypalenia i narastającego stresu.

Agnieszka Huszczyńska