Event manager – organizator życia
28/05/2019

Eventy – Twoja szkoła życia

Branża eventowa to trudny kawałek chleba. Zaczynasz całkiem zielony, przechodzisz chrzest bojowy, który czasem masz wrażenie trwa do dnia dzisiejszego… ale tak naprawdę kwalifikujesz się jako specjalista od zadań specjalnych. Czyli event manager. Jak się nad tym bliżej zastanowisz, odkryjesz, że dzięki eventom masz zdolności także do wielu innych zawodów!

(Uwaga: wpis ma charakter humorystyczny, nie namawiamy nikogo do zmiany branży!)

# nieskończone pokłady cierpliwości

Mówi się, że rodzicielstwo uczy cierpliwości. Jeśli jednak masz już dzieci, wiesz, że wychowanie dziecka to jest nic w porównaniu ze zmaganiami się z klientami i podwykonawcami. Masz w mały palcu opanowaną technikę oddechową liczenia do stu, przy większych akcjach, nawet do tysiąca. Bułką z masłem byłoby więc przekwalifikowanie się na jakąś przedszkolankę ;).

# szycie na miarę, lepiej niż u krawcowej

Tzw. szycie, czyli organizowanie naprędce, na bieżąco. Dokładnie wtedy, kiedy coś się zupełnie niespodziewanie wysypie. Czasem myślisz sobie, że w sumie, jeśli miałbyś kiedyś zmienić zawód, to może krawiec byłby odpowiedni – szyć umiesz jak stara wprawiona szwaczka ;).

# negocjator

W słabszych momentach uspokaja Cię myśl, że przecież hola hola, jesteś świetnym negocjatorem! A to dzięki spinaniu wszystkiego pod budżety klienta, tak by wszyscy byli zadowoleni. Myślisz więc sobie wtedy, że z powodzeniem mógłbyś negocjować warunki więzienne dla bogatych biznesmenów mających problemy z prawem ;).

# własna dieta

Na chwilę przed eventem, a potem podczas całej imprezy, głównie biegasz, dzwonisz, pilnujesz czy wszystko idzie zgodnie z planem, gasisz kryzysy i zapobiegasz konfliktom. Nie ma tam za bardzo czasu na jedzenie czy spokojne picie kawki. Sprawia to, że niekiedy żyjesz w takim napięciu dobrych kilka dni, co często okazuje się całkiem efektywną dietą. Nic, tylko dzielić się tym ze światem i zostać jednym z tych dietetyków, którzy sygnują zbożowe batoniki swoją twarzą. Może nie będzie to najzdrowsza dieta świata, ale bądźmy szczerzy… nie takie cuda już ludzie wymyślali ;).

# prywatne call center

Praktycznie codziennie wykonujesz dziesiątki, jeśli nie setki różnych telefonów. Dzwonisz do klientów, do podwykonawców, do prelegentów, właścicieli powierzchni, potem znów do klientów i jeszcze wielu, wielu innych osób, w zależności od projektu.

Na dobrą sprawę, nawet nie musieliby Cię szkolić, żebyś mógł pracować w call center, bo już trochę w nim pracujesz! 😉

Pewnie istnieje jeszcze wiele zawodów, w których mógłbyś się sprawdzić, zahartowany i przygotowany na wszystko dzięki branży eventowej. Pytanie tylko, czy inna praca byłaby tak samo satysfakcjonująca? Czy też dawałaby Ci tyle adrenaliny? Czy miałaby tyle ciekawych wyzwań?

Mamy wątpliwości! 😉

Niepoprawna Optymistka