Tyle się dziś mówi o zdrowym trybie życia, odpowiedniej diecie, o byciu fit, zbilansowanych posiłkach. W świecie idealnym nawet podczas imprezy event manager spożywa 5 małych posiłków i popija odpowiednią ilością wody, do tego broń Boże, nie więcej niż 2 kawy dziennie. Szkoda, że temu światu daleko do bycia idealnym…

# cztery kawy na wynos poproszę

Starasz się nie liczyć ile kaw dziennie wypijasz. Trochę oko czasem Ci lata, ale to przecież pewnie ze zmęczenia ;). Powszechnie wiadomo przecież, że kawa jest zdrowa i codziennie pocieszasz się tą myślą.

Nie oszukujmy się – event manager potrzebuje duuużo kawy podczas eventu, żeby stać na nogach nawet po kilkanaście godzin na dobę. Na co dzień nie jest lepiej, bo bez kawy nie zaczynasz dnia… a czasem na kawie nawet dzień kończysz (tak trochę przypadkowo ;).

# na braki magnezu

Kawa wypłukuje magnez, ale masz na to swój niezawodny sposób – czekoladę! To także świetna przekąska, kiedy potrzebujesz podnieść sobie poziom szczęścia po trudnym telefonie z klientem albo kiedy nie masz za dużo czasu, pędząc z jednego spotkania na kolejne. Po prostu, czekolada ratuje ;).

# energetycznie

Kiedy znudzi Ci się kawa, są jeszcze energetyki. O tych wszyscy mówią, że niezdrowe, więc popijasz trochę po kryjomu. Dawno obiecałeś sobie, że maks jeden na tydzień, ale różnie bywa… ale od następnego tygodnia będzie poprawa! Podczas gorączki eventowej nie ma czasu liczyć puszek!

# lunch?

W szale biegania po hali, załatwiania spraw z elektrykami, podwykonawcami i klientami, jedzenie to często Twoje ostatnie zmartwienie. Uświadamiasz to sobie bliżej wieczoru, kiedy emocje trochę opadły, bo event chyli się ku końcowi, a kiszki marsza grają.

Podczas zwykłego dnia event managera nie jest lepiej, bo często połykasz lunch między jednym spotkaniem, a kolejnym telefonem. Umiesz nawet bezgłośnie przeżuwać, żeby osoba po drugiej stronie kabla nie słyszała, że coś jesz ;).

# kolacja w nagrodę

Kompletnie wykończony po evencie, po wielu godzinach bez jedzenia, kiedy tylko kawa i adrenalina trzymają Cię przy życiu, ciepła kolacja jawi się niczym oaza na pustyni. Masz na takie chwile swój ulubiony lokal, z którego zamawiasz na wynos i padnięty wpadasz do domu, by je szybko spałaszować. Szczęśliwi, którzy mają ugotowane domowe jedzenie, ale musiałbyś po to wstać chyba w środku nocy i gotować ;).

# nie ma wody

Podczas eventu starasz się nie pić za dużo wody… To raczej bardziej ze względów technicznych niż zdrowotnych. Po prostu nie ma czasu biegać co chwilę do toalety ;). Jeszcze mogłoby Cię coś ominąć! Poza tym, po kilku sytuacjach, wiesz, że odbieranie telefonu w toalecie może skończyć się tragedią. Po co komu dodatkowy stres…

Po evencie zazwyczaj następuje chwila wytchnienia. Można wtedy spokojnie wrócić do dwóch kaw dziennie (dobra, może trzech 😉 i całkiem zdrowych posiłków. Za każdym razem obiecujesz sobie, że jako świetny organizator i zdrowe odżywianie będziesz w stanie ogarnąć przy okazji kolejnej imprezy…

Niepoprawna Optymistka