Każdy event manager ma czasem gorszy dzień

W świecie event managera nie zawsze wszystko jest tak idealnie poukładane i zorganizowane, jakby on sobie tego życzył. Kto z nas nie zna tych trudnych chwil, kiedy wątpi się w swoje skile specjalisty od imprez albo odlicza sekundy, żeby w końcu mieć już ten dzień za sobą… Wszyscy musimy to przetrwać, ale kiedy się uda – jaka satysfakcja ;).

 # gdzie ta asertywność

Z całych sił starasz się pracować nad swoją asertywnością. Nie jest to łatwe, ale przecież wyznaczanie granic nigdy takie nie było… A jednak trzeba, bo jak to mówią: dasz palec, to odgryzą całą rękę. Co z tego, skoro niektórych klientów lubisz tak bardzo, że jakby chcieli, to pewnie i głowę dałbyś sobie odgryźć… I koniec końców idziesz na rękę Pani X, bo ją zwyczajnie bardzo lubisz.

 # trudne dni

Bywają takie dni, że nic nie wychodzi. Jedna kawa, druga kawa, basen kawy i dalej nic. Maile się piętrzą, klienci wydzwaniają, Ty się kąpiesz w kawie, tępo patrzysz przed siebie i modlisz się, żeby ten dzień się wreszcie skończył. Całym sobą skupiasz się na tym, żeby wykonać wszystkie swoje obowiązki najlepiej jak potrafisz. Najlepiej jak na ten dzień.

Niech pierwszy rzuci kawą ten, kto nigdy nie doświadczył takiego dnia!

 # Houston, mamy fakap

Jak to się mówi, błędów nie popełnia ten, który nic nie robi. Czasem nawet mając spore doświadczenie, masz ochotę palnąć się dłonią w czoło, kiedy okazuje się, że jakaś, pozornie mała rzecz, Ci umknęła. Na przykład wtedy, kiedy odkrywasz razem z uczestnikami swojego eventu, że kawa z cateringu, który zamówiłeś nie jest niestety najpyszniejsza… A sam przecież jesteś od niej uzależniony ;)!

 # szczękościski oddam w dobre ręce

Każdy ma swoje humory, w końcu jesteśmy tylko ludźmi ;). W takie ciężkie dni, jest to okupione nadludzkim wysiłkiem, żeby być miłym dla wszystkich, z którymi akurat współpracujesz. Zaciskasz zęby aż trzeszczy, bo tak bardzo cisną się na usta małe złośliwostki w stronę tego nieogarniętego klienta…

Za to pękasz z dumy, kiedy po pełnym dniu napięcia, wiesz, że byłeś super miły i sto procent profesjonalny! Warto było, chociaż zęby potrafią boleć jeszcze kilka dni…

# efektywnie, najefektywniej

Naczytałeś się tyle, że efektywna praca to nie ta przez 12 godzin bez przerw (co zwykle uskuteczniasz), ale raczej taka, kiedy jesteś bardziej wypoczęty, bo robisz krótkie przerwy w jej trakcie. To wtedy podobno pomysły same wpadają do głowy i jest się zwyczajnie lepszym pracownikiem. Chcąc być więc bardziej skutecznym event managerem, stosujesz przerwy – przerwę na telefon do klienta, przerwę na spotkanie z podwykonawcą, przerwę na sprawdzenie kosztorysu. Po 10 godzinach czujesz, że chyba jednak nie o to chodziło w tych przerwach ;).

Na szczęście, każdy gorszy dzień kiedyś dobiega końca. Możesz wtedy odetchnąć pełną piersią i przyszykować się na kolejne wyzwania, którym teraz na pewno sprostasz! W końcu nic nie sprawia, że masz więcej powera niż to, że przetrwałeś te wszystkie małe i większe dramaty ;). Kawa w dłoń i do dzieła!

 Niepoprawna Optymistka