Multitasking w eventach – warto czy nie?

Wielozadaniowość to jedna z tych umiejętności, które event manager może sobie spokojnie wpisać do cv. W dobie dzisiejszego pędzącego świata, jest to doceniana i wręcz pożądana cecha. W praktyce jednak… czy ma ona wiele sensu?

# dajcie jeszcze kilka rąk

Piszesz maila, dzwoni telefon – jedną ręką trzymasz więc słuchawkę, a drugą próbujesz dokończyć wiadomość. Nie daj boże, będziesz nagle potrzebował odkopać przy tym jakiś dokument ze sterty na biurku – duże ryzyko, że przy tym zahaczysz o kawę, która zaleje Ci klawiaturę.

To całkiem klasyczny scenariusz wielozadaniowości, choć nie zawsze jest tak dramatycznie. Zazwyczaj jednak po prostu robisz kilka rzeczy naraz, czyli piszesz maila, po chwili odrywasz się od niego, żeby odebrać telefon; w drodze na spotkanie piszesz jak oszalały wiadomości updejtujące swoich kolegów z agencji eventowej i jednym okiem kontrolujesz skrzynkę mailową.

Po całym takim dniu dosłownie padasz na twarz, a potem przypominasz sobie o tym ostatnim mailu, którego nie wysłałeś przed wyjściem, bo zająłeś się trzema innymi rzeczami…

# mistrzostwo rozpraszania

Oprócz listy miliona spraw do ogarnięcia na wczoraj, jeśli nie wyłączyłeś powiadomień social mediowych, już po Tobie ;). Praca pali się w rękach, a tu kolejne powiadomienia, wiadomości i informacje. Dosłownie można się w nich utopić. Rozprasza to uwagę w sposób naprawdę mistrzowski, więc gdyby zrobić olimpiadę rozpraszania, social media zdobyłyby złoty medal w każdej konkurencji… Jedynym ratunkiem jest odłączenie się od nich w pracy, bo inaczej idzie zwariować!

# jakie masz priorytety?!

Żeby nie oszaleć od tego wszystkiego co brzęczy, bzyczy i domaga się uwagi natychmiastowej, trzeba sobie ustawić priorytety. Wtedy masz jakiś plan działania, co prawda taki, który wystarczyłby i na cały tydzień, a nie na jeden dzień, ale to zawsze jakiś punkt zaczepienia. Przynajmniej wiadomo, które telefony trzeba odebrać, a które mogą poczekać (przy czym oczywiste jest, że odebrać trzeba wszystkie ;).

# coraz więcej, coraz szybciej

Chociaż pewnie wydaje Ci się, że ogarniasz multitasking jak zawodowiec, naukowcy mają złe wieści – okazuje się, że wykonywanie jednocześnie kilku rzeczy naraz jest praktycznie niemożliwe dla ludzkiego mózgu. Oznacza to, że żonglujesz swoją uwagą, przerzucając ją z jednej sprawy na kolejną, co jest według nich nieefektywne*. Kończy się to ryzykiem generowanie fakapów, bo mogłeś pominąć ważną informację w natłoku zadań robionych naraz. Taka jest cena wielozadaniowości…

Mądrzy ludzie twierdzą więc, że multitasking obniża jakość Twojej pracy. Rozlana kawa po klawiaturze zdaje się mówić coś podobnego… Mogliby jednak powiedzieć, jak w takim razie ogarnąć mnóstwo zadań w krótkim czasie? Póki co dowiezione eventy i zadowoleni są laurką wielozdaniowości. ;).

Niepoprawna Optymistka

*Więcej info: https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/14092-czy-multitasking-to-mit