Nerwice event managera.
09/01/2020
Prokrastynacja w eventach – czasem się opłaca!
04/02/2020

Pogoń za ideałem w świecie eventów.

W eventach wyzwań nie brakuje, lecz aby być nazwanym prawdziwym profesjonalistą, musisz być w tym dobry, jeśli nie najlepszy. Branża nieustannie zadaje sobie pytanie czy istnieje event idealny i perfekcyjny event manager. A jeśli o perfekcji mowa… Eventowcy to osoby bardzo wymagające, w szczególności w stosunku do samych siebie. Czasem ta pogoń za ideałem bywa czymś więcej niż tylko zawodową ambicją.

# dopięte na ostatni guzik

W eventach nie ma półśrodków. Impreza jest zrobiona świetnie albo nie jest zrobiona wcale 😉 – tak w głębi duszy myśli każdy szanujący się event manager, co daje mu powera do bycia coraz lepszym w swoim zawodzie. Jak to jednak w życiu bywa, nie wszystko zawsze wychodzi tak idealnie, jak było zaplanowane…

# wewnętrzna presja

Branża eventowa jest niesamowicie wymagająca sama z siebie, a zawód event managera oceniany jest jako jeden z najbardziej stresujących. Oprócz zmagania się ze stresem i zawsze zbyt małą ilością czasu, jest jeszcze presja, którą event managerowie wywierają sami na siebie. Być może to właśnie wewnętrzne ciśnienie najbardziej stresuje, a czasem także demotywuje i prowadzi do wypalenia zawodowego. Organizujesz dobry event, ale robiąc podsumowanie myślisz, że mogłeś wiele rzeczy zrobić lepiej, mądrzej rozegrać, nie dać ponieść się emocjom czy pracować bardziej efektywnie.

# szalona ambicja

Fakapy czasem wynikają z przyczyn niezależnych od eventowca, ale zdarza się też, że błąd leży stricte po stronie organizatora. Event manager wie doskonale, kiedy to jego wina – pytanie jednak co może zrobić z tą winą po zakończonej imprezie.

Ludziom ambitnym trudniej przychodzi wybaczanie sobie błędów, bo gubi ich perfekcjonizm… Zamiast cieszyć się ze zdobytej nowej wiedzy – każdy fakap to taka duża lekcja – to ciągle przerabiają w głowie tę sytuację wyrzucając sobie brak kompetencji. Tracą na to energię, humor i dobre zdanie na swój temat, nie zauważając swoich sukcesów.

# daj sobie oddech

Jest takie powiedzenie, że tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Jest w tym dużo prawdy, w zasadzie bardzo oczywistej. Czasem w pogoni za dopięciem kolejnych imprez można się zatracić i zapomnieć, że w tej pracy praktycznie codziennie uczysz się czegoś nowego. A trudno być mistrzem od razu, nawet jeśli ma się supermoce event managera ;). Poza tym nie jesteś chodzącą encyklopedią, tylko ogarniaczem imprez – będą pojawiały się kwestie, na których możesz się zwyczajnie nie znać, bo związane są np. z technicznymi szczegółami. Kapka wyrozumiałości dla samego siebie nie zabija, lecz wzmacnia i czasem warto ją sobie zaaplikować ;).

# błędy to nie porażki

Z fakapami tak już jest – nie ma co roztrząsać, trzeba zadziałać, zwalczyć, a po wygranej bitwie wyciągnąć wnioski i iść dalej, nosząc w sercu zarówno porażki jak i sukcesy. Poza tym, bądźmy szczerzy, przed Tobą jeszcze nie jeden fakap…taki to już zawód ;). Na wyrzucanie sobie każdego błędu marnujesz czas, kiedy mógłbyś uczyć się kolejnej nowej rzeczy i być jeszcze lepszym event managerem!

Niepoprawna Optymistka